Mój, zasłużony już, laptop doczekał się w końcu następcy. I to nie byle jakiego! :) Broń boże nie mówię, że się źle sprawował, wręcz przeciwnie! Jeszcze tak zadowolony nie byłem z laptopa. Przez dwa lata nic, kompletnie nic się nie zepsuło, a używałem go codziennie, przez 10h minimum…

Ale co będę mowił o historii, czas przywitać się z moim nowym MacBookiem!

Mój MacBook

Mój MacBook

Kupiłem najtańszą wersję (o ile w ogóle można tak powiedzieć o Makach…), model MB466LL, 13.3″. Pełna specyfikacja tutaj. Dlaczego ten? Model wyżej jest droższy o 1000 zł, a posiada: szybszy procesor i większy dysk (i podświetlaną klawiaturę…). Dysk już wymieniłem (stary, z wysłużonego lapka), więc 1000 zł za 400Mhz? No bez przesady :)

Pudełko

Pudełko

Ok, ale po kolei. Pudełko jest małe. Mniejsze nawet niż mogłoby sie wydawać :) Może tego po zdjęciach nie widać, ale tak jest :) Komputer dobrze zapakowany i zabezpieczony przed podróżą, nie ma prawa się porysować.

Samo komputer bardzo ładny, przyjemny w dotyku. Klawiatura w zasadzie bezgłośna. Minusem jest prawy alt znajdujący się bardzo w prawej strony. Pisanie polskich liter jest więc utrudnione. Na klawiaturze nie ma przycisków takich jak: insert, home, end, page up, page down. Potrzebne są kombinacje klawiszy aby uzyskać oczekiwny efekt. Nie podoba mi się to za bardzo.

Ładny napis

Ładny napis

Z laptopem otrzymujemy to co powinniśmy, czyli instrukcję obsługi, zasilacz, płytę z systemem operacyjnym i dodatkowym oprogramowaniem (iLife), ściereczkę na monitor (jak zaplujemy, przecieramy żeby było coś widać).

Matryca jest OK, szału nie ma, może robić za lustro.

System operacyjny jest naprawdę w porządku. Nie miałem do tej pory do czynienia z Mac OS X, ale muszę przyznać, że przyjemnie się go obsługuje. No i jeszcze jak wygląda! System chodzi naprawdę szybko i nie ma takich przymuleń, jakie można zaobserwować na innych systemach. Nawet przy dociążonym systemie (uwierzcie mi, potrafię), system cały czas odpowiada, a nawet animacje tylko nieznacznie zwalniają. Plus.

Pulpit

Pulpit

Zaskoczony byłem instalatorem systemu. Tam nawet działał bezprzewodowy Internet (tak, w Linuksach też to już jest standard), a partycjonowanie dysku to sama przyjemność.

Trochę za wcześnie, aby coś więcej napisać. Pewnie będzie nie raz notka z pola walki, a tymczasem zerknijcie jak to wygląda.